Hiszpański kurort pochłonięty przez biel! Torrevieja zniknęła z mapy niczym w horrorze Stephena Kinga
Wystarczyło zaledwie kilka minut, by słoneczna hiszpańska Costa Blanca zamieniła się w scenerię mrocznego thrillera. Wczorajszego popołudnia gęsta, nieprzenikniona mgła zaatakowała Torrevieję, redukując widoczność do zaledwie trzech metrów. Twoja ulica, latarnia morska, a nawet sąsiad z naprzeciwka – wszystko rozpłynęło się w gęstym, przypominającym londyński smog oceanie bieli. Czy natura próbowała nam coś powiedzieć?
To, co wydarzyło się wczoraj, nie było zwykłą zmianą pogody. Torrevieja doświadczyła spektakularnego najazdu chmur. Od wczesnych godzin popołudniowych, od strony plaży La Mata, w stronę lądu zaczęła pełznąć potężna ściana mgły. Zamiast słońca i szumu fal, miasto ogarnęła obezwładniająca wilgoć, nagły spadek temperatury i zapach soli unoszący się w powietrzu, które można było niemal kroić nożem. Przez kilka godzin Torrevieja stała się śródziemnomorskim Londynem, choć pozbawionym Tamizy.
Natura w trybie kinowym
Choć apokaliptyczny krajobraz z pewnością wywołał szybsze bicie serca u kierowców próbujących odnaleźć drogę do domu, dla lokalnych fotografów był to prawdziwy dar z niebios:
- Joaquín Carrión uwiecznił na przyspieszonym nagraniu moment, w którym chmura z niemal eleganckim spokojem, lecz bezlitośnie, pożera kolejne kwartały miasta.
- Juan Carlos García wzniósł się ponad chaos i z perspektywy lotaka ukazał Torrevieję jako magiczne „morze chmur”, z którego wystawały jedynie najwyższe budynki.
- Lokalni eksperci z Proyecto Mastral wzięli na siebie rolę przewodników w ciemności, monitorując sytuację minuta po minucie i apelując o maksymalną ostrożność za kółkiem.
Prawda kryjąca się w mgle
Zrozumiałe jest, że nagłe zniknięcie własnego miasta pod gęstym całunem budzi niepokój. Warto jednak spojrzeć na to zjawisko przez pryzmat twardej nauki, aby rozwiać irracjonalne obawy. Zjawisko, które uderzyło wczoraj w Torrevieję (i inne miasta wybrzeża Alicante), to nic innego jak mgła adwekcyjna (hiszp. niebla de advección).
Mechanizm powstawania jest prosty, choć efekt przerażający:
- Stosunkowo ciepłe i wilgotne masy powietrza przemieszczają się nad chłodniejszą powierzchnię – w tym przypadku nad wychłodzone wciąż wody Morza Śródziemnego.
- Wilgoć w powietrzu gwałtownie się skrapla, tworząc nisko zawieszone, niezwykle gęste chmury tuż nad powierzchnią wody.
- Sprzyjające, delikatne wiatry wpychają tę masę zaledwie kilkaset metrów w głąb lądu, paraliżując strefę przybrzeżną.
Ironia losu z dreszczykiem Kiedy miasto tętniło niepokojącą ciszą, a mgła gęstniała z każdą godziną pochłaniając noc, hiszpański kanał telewizyjny "Be Mad" postanowił wyemitować film „Mgła” (The Mist) na podstawie słynnej powieści Stephena Kinga. Trudno o lepsze – lub gorsze – wyczucie czasu. Niejeden widz z pewnością z niepokojem zerkał przez okno, upewniając się, że w oparach nie czają się żadne nadprzyrodzone bestie.
Na całe szczęście jedynym intruzem, jaki opanował wczoraj Torrevieję, była cisza i wilgoć. Natura udowodniła, że nie potrzebuje efektów specjalnych za miliony dolarów, by w kilka minut przemienić hiszpański raj w stolicę tajemnic. I to wszystko bez konieczności kupowania biletu lotniczego na Wyspy Brytyjskie.
Zdjęcia: Guardiola Molina Fernando