Od polarnych mrozów po afrykańskie szczyty: Polak jedzie rowerem od bieguna do bieguna i pomaga dzieciom!
Wyobrażacie sobie wsiąść na rower i ruszyć w trasę, która wydaje się czystym szaleństwem? Dla Grzegorza Stenki, podróżnika z Pomorza, to rzeczywistość realizowana na żywo. Od siedmiu miesięcy przemierza on świat w ramach niesamowitego projektu „Od bieguna do bieguna – Od marzenia do legendy. Svalbard – Ushuaia”.
Jego celem jest pokonanie trasy z norweskiego Svalbardu aż do najdalej wysuniętego na południe miasta świata – Ushuaia w Argentynie. I choć liczby robią ogromne wrażenie, to nie tylko sportowy wyczyn, ale przede wszystkim piękna misja charytatywna.
Ponad 6000 kilometrów pod kołami. Za nim mróz, przed nim Ameryka Południowa
Grzegorz oficjalnie rozpoczął rowerową część wyprawy przy Kole Podbiegunowym. Stamtąd ruszył na południe przez Skandynawię i Europę aż do Maroka. Obecnie ma na swoim koncie ponad 6000 kilometrów pokonanych samym rowerem (a licząc od rodzinnego Bydlina – ponad 6300 km!).
Trasa nie była usłana różami. Jak wspomina podróżnik w rozmowie z National Geographic, najtrudniejszy i najbardziej niebezpieczny okazał się odcinek w północnej Finlandii i Szwecji:
„Niskie temperatury oraz dalekie dystanse między cywilizacją sprawiły, że doznałem odmrożenia palców prawej ręki, przez co byłem bliski ich utraty” – opowiada Grzegorz. Zimą temperatury spadały tam do blisko -30°C.
Zamiast jednak narzekać, podróżnik docenia ludzką życzliwość i... obala mity. Jak przyznaje z uśmiechem, zorze polarne wcale nie wyglądają w rzeczywistości tak spektakularnie, jak na podrasowanych zdjęciach w internecie.
Niedawno podróżnik zameldował się w Afryce Północnej, gdzie wraz z przyjacielem zdobywał najwyższy szczyt tego kontynentu – Dżabal Tubkal (4167 m n.p.m.). Choć planował zabrać tam ze sobą rower, maszyna ostatecznie musiała zostać na posterunku żandarmerii ze względu na względy bezpieczeństwa.
W planach ma teraz powrót do Hiszpanii, skąd poleci do Ekwadoru, by rozpocząć kluczowy etap wyprawy: trawers całej Ameryki Południowej przez równik aż po Ushuaia.
Każdy kilometr to realna pomoc: Akcja „Kilometry dla Dzieci”
Najważniejszym motorem napędowym całej wyprawy jest pomaganie innym. Grzegorz połączył siły z Zachodniopomorskim Hospicjum dla Dzieci i Dorosłych, organizując akcję„Kilometry dla Dzieci”.
- Jak to działa? Specjalny sponsor przekazuje 35 groszy za każdy kilometr pokonany przez podróżnika (trasa jest ściśle weryfikowana przez GPS).
- Wyniki: Do tej pory dzięki przejechanym kilometrom i otwartym sercom darczyńców na zbiórce udało się zebrać już ponad 6590 zł.
- Możesz pomóc: Pan Grzegorz zachęca kolejne osoby oraz firmy do wsparcia projektu – można dołączyć jako sponsor kilometrów na dowolny okres lub wpłacić środki bezpośrednio poprzez zbiórkę na portalu Zrzutka.pl.
Gdzie śledzić wyprawę?
Więcej szczegółów o wyprawie Grzegorza Stenki przeczytacie na jego blogu „Muszla św. Jakuba” oraz w wywiadzie dla National Geographic Polska.
