Sobota, 05 Września 2026
Przewodnik
Słońce, scena i hiszpańskie marzenie. Rozmowa z Elżbietą Jodłowską

Słońce, scena i hiszpańskie marzenie. Rozmowa z Elżbietą Jodłowską

Styl życia/

Elżbieta Jodłowska to aktorka, artystka kabaretowa, autorka tekstów i producentka teatralna, od lat obecna na polskiej scenie i ekranie. Publiczność zna ją m.in. z kultowych filmów i seriali oraz jako twórczynię i producentkę spektaklu „Klimakterium... i już”, który od dwóch dekad nie schodzi z afisza. O miłości do Hiszpanii, życiu między dwoma krajami oraz swojej artystycznej drodze opowiada w rozmowie z „Polska Costa”.

Pani Elżbieto, skąd wzięła się fascynacja Hiszpanią?

Elżbieta Jodłowska: Za mojej młodości Hiszpania była niedoścignionym marzeniem, niedostępnym egzotycznym krajem. Zmieniły się czasy i pozwolono nam podróżować po świecie. Moje pierwsze spotkanie z „Zachodem” to Kalifornia. Słońce, palmy, dostatek, praca fizyczna i potworna tęsknota za krajem. Tak daleko do najbliższych, znajomych, przyjaciół.

Wróciłam do Polski, napisałam „Klimakterium i już”, wróciłam na scenę, do filmu i telewizji. Ale życie biegło i nie robiłam się coraz młodsza. Wybuchła wojna tuż przy naszej granicy. Wszyscy byliśmy w strachu. Gdzie uciekać? Kalifornia daleko. Dziś wystarczy kupić tani bilet lotniczy i w trzy godziny znajdujesz się u siebie. To był moment, kiedy zdecydowałam się kupić „coś” w Hiszpanii.

Jak wyglądały początki i zakup nieruchomości na Costa Blanca?

Elżbieta Jodłowska: Wstępnie umówiłam się z Agnieszką, którą zaprotegowała mi znajoma, kupiłam bilet lotniczy, zarezerwowałam pokoik w hotelu w Torrevieja i już tego samego dnia Agnieszka oprowadziła mnie po wybranych apartamentach. Trzeba przyznać, że byłam zaopiekowana przez nią już po wylądowaniu w Alicante. W ciągu trzech dni wybrałyśmy apartament, załatwiłyśmy wszystkie dla mnie skomplikowane, ale potrzebne szczegóły i tak oto stałam się właścicielką upragnionego miejsca w Hiszpanii.

Co najbardziej urzekło Panią w Hiszpanii?

Elżbieta Jodłowska: Hiszpanię dostrzegłam jako małą Kalifornię, od razu poczułam się jak w domu. Zachwycająca przyroda, życzliwi, pogodni ludzie, kafejki, restauracyjki, sklepy dobrze zaopatrzone.

Dla mnie ważna też była obecność starszych ludzi, często ze swoimi zwierzakami. Lubię patrzeć na starszych, szczęśliwych ludzi. W Hiszpanii zwierzęta są członkami rodziny i są chronione przez prawo. Kocham zwierzęta i są dla mnie ważne. Szkoda, że nie mogę po prostu zabrać swoich psów samolotem i z nimi przeżywać hiszpańską przygodę.

Właściwie na każdym kroku spotkać się można z życzliwością, porozmawiać łamaną angielszczyzną, otrzymać pomocną dłoń tubylców. Hiszpańskiego już nie mam czasu się nauczyć, ale w dzisiejszych czasach AI wszędzie człowiek się dogada.

Zdążyłam już pozwiedzać okolicę, zachwycić się historią, oblepić się błotem leczniczym, no i Morze Śródziemne – moja największa miłość, wschody i zachody słońca widziane z własnego tarasu, bryza morska, która pozwala przetrwać upały i spokój, który wstępuje we mnie, potrzebny mi dziś najbardziej.

Czy życie w Hiszpanii różni się od życia w Polsce?

Elżbieta Jodłowska: Co szczególnie różni nasze społeczeństwa? Moim zdaniem pojęcie czasu. Skuteczne i punktualne umówienie się z hiszpańskim fachowcem graniczy z cudem. Oni mają czas. Sprawy urzędowe też potrafią ciągnąć się w nieskończoność. Cieszę się, że ktoś może mnie w tym wyręczyć.

Hiszpania jest do zakochania. Życie tam biegnie wolniej, leniwiej i tego właśnie mi potrzeba. W tym dziś znajduję radość życia.

Wspomniała Pani o Agnieszce Pawelskiej. Jaką rolę odegrała w odnalezieniu się w Hiszpanii?

Elżbieta Jodłowska: Agnieszka Pawelska okazała się moim przewodnikiem, nieskazitelnie uczciwą – przyznacie, że w dzisiejszych czasach pewność, że nikt ciebie nie oszuka, jest na wagę złota – pomocną w wyszukiwaniu potrzebnych fachowców, lekarzy, kierowców i samochodów.

A jak odnajduje się Pani wśród Polonii mieszkającej na Costa Blanca?

Elżbieta Jodłowska: Bardzo prężnie działa w tamtym terenie Polonia. Mają swoje kluby, spotkania, wspólne imprezy. Też warto się przyłączyć.

Zawsze też można się zwrócić o pomoc do mieszkających tam rodaków. Ja na przykład zamówiłam u jednej z pań tort w kształcie kapelusza z okazji urodzin mojego męża. Był smaczny, oryginalny i ładny. Ogłosiłam zapotrzebowanie w internecie w lokalnej grupie społecznościowej.

Hiszpańska kuchnia ma wielu miłośników. Co najbardziej Pani smakuje?

Elżbieta Jodłowska: Jedzenie! Ryby, owoce morza – kalmary, krewetki, ośmiornice – przekąski tapas serwowane w barach i restauracjach, sery, szynka dojrzewająca i pyszna paella czy tortilla española. A ze słodkości rzecz jasna churros podawane z gorącą czekoladą.

Dla smakoszy tych specjałów to raj. Ja chętnie próbuję tych wspaniałości, ale kocham prostą i smaczną kuchnię polską, którą mogę sobie pichcić w kuchni. Szybko, smacznie i niedrogo.

Za Panią imponująca kariera artystyczna. Co dziś daje Pani największą satysfakcję?

Elżbieta Jodłowska: W zasadzie pracowałam jako aktorka od wczesnej młodości do dziś. Nie będę wspominać o licznych nagrodach, medalach, odznaczeniach i zasługach. One leżą sobie w szufladzie. Najważniejsze jest to, co pozostaje w pamięci widzów.

Przez całe życie miałam całą masę występów telewizyjnych, estradowych, recitali, koncertów i spektakli teatralnych. Dopiero dziś, kiedy przeglądam recenzje, zdjęcia i wspomnienia, widzę, jak wspaniałe miałam życie. Współpracowałam z najwybitniejszymi autorami i artystami.

Publiczność zapamiętała mnie chyba najbardziej z filmów i seriali: „Brzydula”, „Świat według Kiepskich”, „Miś”. Zagrałam w ponad czterdziestu produkcjach, ale i tak moim żywiołem jest scena z żywą publicznością.

Dziś popularność i sympatię publiczności przynoszą mi „Klimakterium i już” oraz „Klimakterium 2, czyli menopauzy szał”. Napisałam, wyprodukowałam i zagrałam. Do dziś jestem szefową agencji, która kieruje organizacją i dba o wysoki poziom całego spektaklu.

Jakie ma Pani plany na najbliższy czas?

Elżbieta Jodłowska: Żałuję, że nie mogę jeździć do Hiszpanii tak często, jak bym chciała, gdyż ciągle pracuję. Ten rok jest szczególnie pracowity – 20-lecie „Klimakterium” oraz 70-lecie Stodoły, klubu studenckiego, w którym rozpoczęłam swoje życie artystyczne. Zapraszam na swój benefis do Stodoły 3 grudnia.

Muszę się spieszyć, zostałam już tylko ja z tego okresu jako tako znaną wykonawczynią. Myślę, że po tych uroczystościach, już w przyszłym roku, będę mogła cieszyć się Hiszpanią jako 80-letnia kobieta. Wiele sobie po tym obiecuję.

Teraz planuję hucznie zakończyć rok, podsumować swoje życie i odpoczywać… może właśnie w Hiszpanii.


Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera i otrzymuj cyfrową kopię naszej gazety na swój adres e-mail, a także inne interesujące Cię wiadomości.

Subskrypcja oznacza zgodę na nasze warunki i postanowienia.
Rejestracja do naszego newslettera przebiegła pomyślnie.
Jesteś już zapisany do naszego newslettera.
Wystąpił błąd, spróbuj ponownie później.
Donation
Zapisz się do kalendarza

Co sie dzieje?

Obecnie nie ma żadnej zawartości, sprawdź później.
Casprom Real Estate
Odkryj Auto
Zgrzewka Nadziei dla Wenezueli
Przewodnik
Torrevieja Online

Dzisiaj imieniny obchodzą:

Twoja polska gazeta z wiadomościami i ofertami w Hiszpanii, nie przegap niczego.

Polska Costa nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam i artykułów.

2023 - 2026 © Polska Costa. (Torrevieja - Alicante) Wszystkie prawa zastrzeżone.