Eksmisja 50 rodzin z „hotelu widmo” w La Mata. „Nie jesteśmy dzikimi lokatorami, jesteśmy ofiarami oszustwa”
W poniedziałkowy poranek spokojna, turystyczna dzielnica La Mata (gmina Torrevieja) zamieniła się w scenę dramatycznej operacji służb porządkowych. Ponad pięćdziesiąt rodzin z dnia na dzień straciło dach nad głową w wyniku masowej eksmisji z dawnego hotelu Sole Bello. Lokatorzy, którzy regularnie płacili czynsz, padli ofiarą skomplikowanego oszustwa mieszkaniowego. Przed zablokowanym przez policję budynkiem skandowali ze łzami w oczach: „Nie jesteśmy okupas, jesteśmy ofiarami”.
Zorganizowana operacja i dramatyczne sceny
Już około godziny 9:00 rano ulice wokół położonego zaledwie kilka metrów od plaży hotelu Sole Bello zostały odcięte przez policję. W operacji wzięło udział około 60 funkcjonariuszy Guardia Civil (ściągniętych z Alicante, Torrevieja, a nawet z Walencji). Sama eksmisja przebiegła bez zamieszek, jednak towarzyszył jej ogromny ładunek emocjonalny.
Eksmitowani mieszkańcy, wśród których było wiele dzieci, wychodzili na zewnątrz w ponad 30-stopniowym upale (przy odczuwalnej temperaturze bliskiej 40 stopni). Na chodnikach piętrzyły się naprędce wyniesione walizki, materace, suszarki na pranie, wentylatory, a nawet dziecięce łóżeczka i kojce. W tym samym czasie ekipy budowlane rozpoczęły murowanie wejść do budynku, aby zapobiec ponownemu zajęciu obiektu.
Iluzja legalności i fałszywe umowy
Sytuacja prawna obiektu okazała się klasyczną pułapką. Pokoje dawnego trzygwiazdkowego aparthotelu były wynajmowane jako mieszkania długoterminowe. Czynsze sięgały 750 euro miesięcznie (plus zryczałtowane, naliczane „na oko” opłaty za prąd, wodę i internet).
Oszustwo opierało się na starannie przygotowanej iluzji:
- Fikcyjny zarządca: Umowy najmu – sporządzane w języku hiszpańskim i rosyjskim – były podpisywane z firmą Mazart Global Group. W dokumentach firma ta twierdziła, że posiada prawa do eksploatacji hotelu.
- Wiarygodne klauzule: Kontrakty wyglądały profesjonalnie. Zawierały zapisy o wpłacie kaucji, dodatkowej miesięcznej opłacie prowizyjnej dla „agencji”, odsetkach za zwłokę, a także o konieczności przestrzegania zasad wspólnoty. Płatności odbywały się jednak wyłącznie w gotówce.
- Prawdziwy właściciel: Zgodnie z aktami sądowymi, jedynym podmiotem posiadającym prawa do budynku i licencję z 2018 roku była firma Eurointerfisa, która od 7 lat prowadziła batalię prawną o odzyskanie obiektu i usunięcie z niego oszustów niepłacących rachunków ani podatków.
Sąd w Torrevieja, wydając 11 czerwca nakaz eksmisji, odrzucił umowy najmu przedstawiane przez lokatorów, uznając je za nieważne, ponieważ wystawiająca je firma nie miała żadnych praw do dysponowania budynkiem.
Ludzkie dramaty bez alternatywy
Sytuacja poszkodowanych jest dramatyczna, zwłaszcza że eksmisja miała miejsce w szczycie letniego sezonu turystycznego, kiedy znalezienie taniego lokum graniczy z cudem. Wśród poszkodowanych znalazły się osoby w skrajnie trudnej sytuacji życiowej:
- Carmen (75 lat): Kobieta z problemami z poruszaniem się, która wynajmowała mieszkanie od listopada wraz z dwiema córkami i dwiema wnuczkami. Z powodu niedziałającej windy musiała być znoszona z trzeciego piętra. „Nie wzięłam ani ubrań, ani telefonu, bo powiedziano mi, żebym wyszła tylko na chwilę, a potem nie mogłam już wejść” – relacjonowała płacząc.
- Matka z Kolumbii: Mieszkająca w Hiszpanii od czterech lat kobieta, zameldowana w hotelu od marca, została na ulicy z trzema córkami w wieku 2, 3 i 6 lat.
- Lokatorzy płacący z góry: Wielu poszkodowanych udokumentowało przed służbami i dziennikarzami, że opłacili czynsz za kilka miesięcy do przodu.
Lokalne służby socjalne zaapelowały do poszkodowanych o postępowanie zgodnie z oficjalnymi procedurami w celu uzyskania pomocy. Władze poinformowały, że udało się już zapewnić tymczasowe zakwaterowanie dla jednej z rodzin w pobliskim Guardamar del Segura.
Tło sprawy: grabież i kwestie bezpieczeństwa
Reputacja „hotelu widma” pogarszała się od dłuższego czasu. Choć większość rodzin stanowili uczciwi ludzie oszukani przez pośredników, w ostatnich miesiącach obiekt zaczął przyciągać margines społeczny. Sami lokatorzy przyznawali, że do budynku zaczęły wprowadzać się osoby bez żadnych umów, co doprowadziło do kradzieży, nocnych hałasów i podejrzeń o handel narkotykami. Zaledwie tydzień przed eksmisją policja przeprowadziła w budynku zmasowaną inspekcję po licznych skargach sąsiadów z La Mata.
Co więcej, w noc poprzedzającą ostateczną eksmisję doszło do pożaru, a świadkowie widzieli ciężarówki wywożące z hotelu wszystko, co miało jakąkolwiek wartość – od materacy po wyposażenie kuchni przemysłowej.
Ku przestrodze dla Polonii
Ta tragedia to kolejny, niezwykle głośny dzwonek ostrzegawczy – również dla Polaków, którzy coraz liczniej przeprowadzają się w rejon Costa Blanca. Eksperci rynku nieruchomości nieustannie apelują o ostrożność i weryfikację faktów przed przekazaniem jakichkolwiek pieniędzy.
Jak uniknąć oszustwa?
- Każda umowa najmu (zwłaszcza długoterminowego w obiektach o nietypowym statusie, jak hotele czy hostele) powinna być weryfikowana w hiszpańskim rejestrze nieruchomości (Registro de la Propiedad), aby upewnić się, kto jest faktycznym właścicielem.
- Żądanie płatności wyłącznie w gotówce (tzw. en efectivo) jest jednym z najpoważniejszych sygnałów ostrzegawczych.
- Brak wyszczególnionego metrażu oraz dokładnego opisu lokalu w umowie to kolejne czerwone flagi wskazujące na nieuczciwe zamiary „pośrednika”.
